niedziela, 31 lipca 2011

To już koniec


Niestety już koniec.
28 lipca ostatni raz wybrałam się na przygodę do innego świata. Harry towarzyszył mi w dzieciństwie i dorastaniu. Razem dorastaliśmy.
Bo kto z nas nie czekał na ten upragniony list z zaproszeniem do szkoły, uczyć się tych wszystkich zaklęć i zagrać w quidditcha.
Każdy kolejny zrealizowany film był lepszy od poprzedniego, dlatego teraz te pierwsze wydają mi się niespecjalnie ciekawe i dziecinne.

Specjalnie poszłam wiele dni po premierze. Nie lubię hałasu w kinie, a zwłaszcza dzieciaków. To zdecydowanie odebrałoby mi całą przyjemność odbierania wrażeń.
Film w 3D to zdecydowanie to. Szkoda, że nie od razu 5D; to już w ogóle bym chodziła codziennie na seanse. Na szczęście nie jest "słodki" jak pierwsze filmy serii.

Ci którzy nie są fanami HP to film może się wydawać nienaturalnie przedłużony, lecz dla mnie to i 5 godzin seansu to mało, zwłaszcza, że ostatni.
Jedyna rzecz, która mnie zawiodła i rozczarowała to scena ostatecznego pojedynku pomiędzy Harry a Voldemortem. Zawsze wyobrażałam sobie, że walka toczy się na oczach pozostałych uczestników walki. No, ale cóż, widocznie oboje tego potrzebowali.
A tak to cały film był świetny, zwłaszcza efekty specjalne, sceny walki.
Natomiast epilog ewidentnie doprowadza do wzruszenia. Od razu mi na myśl przyszła chwila, w której to 11-letniego Harrego nikt nie odprowadzał na peron numer 9 i 3/4.
Ale wszystko dobre co się dobrze  kończy.

 Na szczęście zawsze możemy wrócić do tego cudownego świata za sprawą książek.
A dziś urodziny głównego bohatera.
Wszystkiego najlepszego Harry.....


Mój ukochany cytat:
"Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba stawić temu czoło"

Tylko tego braku listu mi szkoda.